Karpacz - Niezwykły Karpacz

Niezwykły Karpacz Zimowe ferie w zeszłym roku spędziłam w Karpaczu. Nigdy nie jeździłam na nartach i bardzo chciałam przekonać się jak to jest sunąć po obsypanych śniegiem stokach w dół - jak to niejednokrotnie widziałam w telewizji i na filmach. Na stok ruszyłam już pierwszego dnia. Nie zrażały mnie pierwsze niepowodzenia, miałam silne postanowienie, że wyjadę z Karpacza jako wprawiona narciarka. Szybko przekonałam się, że jazda na nartach nie jest taka łatwa jak to wygląda w telewizji, wymaga też dużej sprawności fizycznej i zapasu ciepłych ubrań. Drugiego dnia, z powodu bólu mięśni, zrezygnowałam z wyprawy na stok i poszłam zwiedzać Karpacz. Okazało się, że poza warunkami idealnymi do jazdy na nartach jest tu wiele innych atrakcji, w tym skocznia Orlinek, trasy biegowe, ścieżki piesze i rowerowe. Karpacz to przede wszystkim miejscowość przepiękna, pełna malowniczych widoków i niespodzianek. Postanowiłam na naukę narciarstwa poświęcić tylko część czasu, z planowanych dwóch tygodni pobytu. Resztę czasu poświęciłam na odkrywanie tajemnic miejscowości. Byłam na Kolorowej, gdzie obok wyciągu krzesełkowego działają dwie kolejki górskie, a w pobliskim pubie w niektóre wieczory odbywają się koncerty. Odwiedziłam świątynię Wang, wiekową drewnianą budowlę wzniesioną w stylu norweskim i Muzeum Zabawek. Udało mi się również odwiedzić miasteczko rodem z dzikiego zachodu: Western City, gdzie atrakcji dostarczają widowiska z udziałem kowboi i Indian. I choć jazdę na nartach udało mi się opanować jedynie w stopniu podstawowym, nie żałuję czasu spędzonego na poznawaniu miejscowości tak niezwykłej jak Karpacz.
Inne teksty:


Wiosna w Rewalu